30-03-2010 00:28
Masakra miała miejsce między 14 a 17 grudnia w kilku wioskach odległych regionów północno-wschodniej Demokratycznej Republiki Konga, a dokonali jej ugrupowanie rebelianckie Armia Bożego Oporu.
Większość ofiar, to mężczyźni, których związano lub przywiązano do drzew, a głowy odcięto im maczetami lub siekierami.
Rebelianci zmusili też wiele kobiet i dzieci do przejścia do odległego o prawie 100 km miasta Tapila na północy kraju. Ci, którzy ich zdaniem szli za wolno, byli zabijani.
Armia Bożego Oporu powstała w 1987 roku w Ugandzie i jest jednym z najbardziej brutalnych grup rebelianckich w Afryce. Jej przywódcy są poszukiwani przez Międzynarodowy Trybunał Karny, a Stany Zjednoczone uznają grupę za organizację terrorystyczną. W 2008 roku gdy skonsolidowane siły kilku państw regionu zdecydowały się zaatakować rebeliantów, ci odpowiedzieli zamordowaniem co najmniej 865 osób, głównie cywilów.
Według BBC liczba ofiar jest znacznie wyższa niż podaje Human Rights Watch, a liczba porwanych dzieci wynosi co najmniej 80. Uprowadzeni chłopcy wcielani są do Armii Bożego Oporu, natomiast dziewczynki wykorzystuje się jako „seksualne niewolnice”.