15-03-2011 01:58
Albinizm – jest to upośledzenie organizmu spowodowane uszkodzeniem genów będących konsekwencją zbyt bliskich koligacji rodzinnych.
Pracując w szkole dla niewidomych w RPA miałam wielu podopiecznych, którzy byli albinosami. Dzieci te, skrzywdzone przez życie mają bardzo ciężką sytuacje życiową – nie dość, że ich zdrowie jest fatalne (skóra bardzo wrażliwa na promienie słoneczne, wciąż poparzona, poraniona, w bliznach, problemy ze wzrokiem i światłowstręt, różnego typu upośledzenia i ograniczenia) to jeszcze sytuacja społeczna tych dzieci jest straszna.
W większości plemion afrykańskich panuje przesąd, że gdy w wiosce rodzi się albinos to wraz ze swoim przyjściem sprowadza na świat nieszczęście. Niektórzy uważają, że albinosi odpowiedzialni są za nieurodzaj, brak deszczu, pożary, choroby itp.
W RPA króluje przesąd mówiący o tym, że albinosi są nieśmiertelni a żyją tak ponieważ wysysają życie z mieszkańców najbliższej okolicy.
Przesądy te powodują spychanie „białych” dzieci na margines społeczny – rodziny pozbywają się takiego potomka, do niedawna nie należała się takim dzieciom możliwość edukacji, opieki zdrowotnej, nie dawano im praw wyborczych. Najczęściej dzieci taki były skazywane na bezdomność lub ukrywane w domach. Nie rzadkie były zabójstwa noworodków dotkniętych albinizmem.
Pocieszające jest iż w RPA państwo zaczyna czuć się odpowiedzialne za albinosów – prawnie zakazano morderstw na tych dzieciach, zwiększa się świadomość na temat tego upośledzenia i po woli ludzie ci traktowani są jako pełnoprawni członkowie społeczeństwa.
Jest to pocieszające ale i za razem straszne iż starodawny pogląd, popierany przez tradycje zmienia się dopiero w RPA. W innych krajach nadal morduje się te dzieci, szykanuje, nie pozwala na zawieranie małżeństw.
Gdy byłam w RPA to widziałam sporo albinosów (poza moimi podopiecznymi) – pracowali w sklepach, bankach, jako ochroniarze itp. Gdy byłam w Zambii nie widziałam ani jednego „białego” i nie jest to spowodowane brakiem urodzeń takich dzieci. Misjonarze wręcz mówią, że tam rodzi się ich więcej. Więc gdzie są?? Co się z nimi dzieje?? Prawda jest tragiczna – dzieci te zaraz po urodzeniu dusi się, truje lub zostawia na powolne umieranie z głodu, odwodnienia lub poparzenia słonecznego…
Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za tą ziemie. My, mając wszystko mamy moralny dług wobec tych najmniejszych, najbardziej bezbronnych tego świata. Zastanawiam się co każdy z nas może zrobić dla tych tysięcy mordowanych w tajemnicy…
) zart :p