• Afryka, zdjęcia z Afryki
  • Afryka, zdjęcia z Afryki
  • Afryka, zdjęcia z Afryki
  • Afryka, zdjęcia z Afryki
Afrykańska kuchnia Autor: Ewelina Gasior

18-03-2010 22:30

Podróżowanie to poznawanie ludzi, kultury i przyrody. Gdziekolwiek jednak byśmy nie byli jako homo sapiens nie możemy uciec od naszej własnej natury. Stąd też podróżowanie jest miedzy innymi również nowym doświadczeniem w zakresie odżywiania. To oczywiście okazja do eksperymentów kulinarnych( próbowania nowych wynalazków), wyzwań kulinarnych( zjeść lub nie) i poznawania ogólnych zasad gastronomii( gdzie, jak i za ile).
Swoje doświadczenie afrykańskiej kuchni przeżyłam podróżując przez Ugandę, Ruandę i Tanzanię. Słońce w Ugandzie wstaje wcześnie i budzi odgłosami ptaków za oknem lub odgłosem ciężko pracujących ludzi na ulicach stolic. Gdziekolwiek nie jesteś i jakimkolwiek wielkim śpiochem nie jesteś w Afryce traci sens wakacyjne lenistwo. Ci niedobudzeni obudzą się zapewnie przy afrykańskim porannym serwisie przy którym zresztą też jeszcze można trochę się zdrzemnąć. Przewodnik Lonley planet proponuje na wypadek braku towarzystwa dobra książkę. Ci liczący na towarzystwo ze strony kelnerki mogą się zawieść, bo ta może być zajęta czymkolwiek innym, choćby swoja komórka, lub po prostu nie bardzo rozumieć język angielski.
Dostępność menu zawiera się w przedziale między ‘nie ma menu’ lub ‘jest jedno na stolik’. Są oczywiście restauracje gdzie każdy dostanie menu ale za to trzeba extra zapłacić(koszt wliczony w cenę potrawy). Jakkolwiek by nie było posiadanie menu jeszcze do niczego nie prowadzi. Najważniejsza jest dostępność potraw, która bardzo często odbiega do oferty menu. Czas spędzony w Afryce uczy, że żeby zaoszczędzić czas najlepiej zapytać co w danym dniu jest dostępne. Jest to ogromna oszczędność czasu ale przede wszystkim ochrona przed zawodem jakiego można doznać po ekscytacji w wybieraniu potrawy na głodny żołądek. Złożenie zamówienia potrafi być czasochłonne. Językowo jest często wielkim wyzwaniem!!! Najlepiej jest więc korzystać z funkcji palca wskazującego i nie przebierać.
Obsługa szanuje czas klienta .Jeśli nagle czegoś zabrakło oni podejmą za Ciebie decyzje co w zamian za to dostaniesz. Zaoszczędzisz tym samym czas który poświęciłbyś na podejmowanie decyzji.
Zamówione napoje przychodzą zwykle przed posiłkiem. Dzień powinno się zacząć afrykańską herbatą która gotowana jest z przyprawami(cynamon, imbir itp.) i mlekiem. Zdobycie receptury afrykańskiej herbaty było niełatwym zadaniem, bo jak się okazuje nie jest ona tak powszechnie znana. Przy najmniej dla mężczyzn, którzy kuchnie znają zwykle tylko od talerza...
Herbata urzeka zapachem… choć potrzeba czasu by się do niej przekonać. Pokochać lub znienawidzić. Chyba warto zainwestować w imbir, bo jako naturalny antybiotyk może nas ochronić przed tym lub owym. Przyjemne z pożytecznym.
Chwila gotowania to czas relaksu dla Ciebie i Twojego kelnera. Czas w którym on może usiąść na sąsiednim stoliku, wykonać kilka telefonów czy po prostu robić nic. Czas relaksu trwać może przeciętnie od 0,5h do 1.5h. Zleży to od kulinarnych zdolności przygotowania potrawy, potrzeby relaksu kelnera i kucharzy. I tu właśnie po raz pierwszy odkrywasz jak czas w Afryce płynie wolno… Prawdę powiedziawszy bardzo wolno…
Idealne miejsce dla tych na diecie bo sytuacja często kończy się wejściem w fazie skurczonego żołądka i jeść już się nie chce… Gorzej dla tych nerwowych bo ..można… wyjść z siebie…
Całe oczekiwanie wynagradza zapach i widok jedzenia. Afrykańska kuchnia potrafi dogodzić. Zamiast jajka gotowanego dostałeś smażone. Mając taką opcje pewnie i tak wybrałbyś smażone wiedząc ze nie ma gotowanych, wiec chwała kelnerowi za podjecie słusznej decyzji i nie zawracanie Tobie głowy… Zamiast kawy herbatę …mleka już raczej nie przyniosą… już nie ważne… To w końcu Afryka, trzeba szanować cokolwiek jest na talerzu. Jeśli zasiądziesz do niego bez uprzedzeń do standardów kuchni i sposobu przechowywania mięsa( wiszące na haku przed sklepami na słońcu tusze) to naprawdę można smacznie pojeść.
Jeśli dożyłeś momentu podania potrawy zdałeś wielki egzamin cierpliwości. Kolejny jednak zaraz po rozkoszach jedzenia , a dotyczy on rachunku. Jeśli więc masz dość stresów na dziś lepiej wstać i o niego po prostu zapytać. Zaoszczędzi to sporo Twojego cennego czasu.
Cokolwiek jest dalszy celem Twojego dnia jeść musisz. Jeśli planujesz podróż publicznym środkiem transportu lepiej upewnić się jak szeroką kreską na mapie zaznaczona jest droga Twojego przejazdu. Im węższa linia tym większe prawdopodobieństwo, że twój kolejny większy posiłek będzie w okolicach wieczora. W ciągu dnia , gdziekolwiek jesteś nie ma większego problemu by kupić banany, mango czy ananasy. Jeśli jesteś w podróży na większych stacjach autobusy są oblegane przez sprzedających meze (jasną kukurydzę), ciapati( twardsza wersja naleśnika), kasawe( suche korzenie), ciasteczka, prażone orzeszki ziemne , czy inne rozmaitości.
Popołudniowa kawa jest błogosławieństwem. Większość naszej europejskiej kawy pochodzi z Afryki i czasami wydaje się, że w Afryce już jej brak bo dostępność tego napoju jest ograniczona. Przyczyny mało jasne. Często może językowe czy finansowe. W tradycyjnej afrykańskiej wiosce mało kto pije kawę ze względu na koszta. W restauracjach powód nie rzadko pewnie ten sam tylko nazywają go :„właśnie się skończyła’’ . Moje próby wypicia pierwszej kawy w Tanzanii skończyły się wsypaniem mojej kawy kupionej w Ugandzie do kubka naparu herbaty który dostałam od kelnera po zamówieniu kawy w języku angielskim i tamtejszym swahili. Być może i tym razem kelner podjął za mnie decyzje ,bo skoro kawy nie ma to i z herbaty się uciesze… Na mleko czekam do dzisiejszego dnia.
Kolacja to zwykle kolejna walka z czasem, choć po wrażeniach dnia czas jakby leci szybciej. Zresztą im dłużej się jest w Afryce tym szybciej ten czas oczekiwania płynie. Ryż zamiast ziemniaków nie stanowi już większego problemu. Jak człowiek głodny to zje dwie zamiast jednej zamówionej porcji frytek. W sumie to całe stołowanie w afrykańskiej kuchni zaczyna być nawet ekscytujące, bo tak na prawdę nigdy nie wiesz co dostaniesz. Uczysz się też nie wybrzydzać, bo jak zaczniesz zamieniać coś zamiast czegoś to źle się to zwykle kończy. Życie w Afryce powinno być mało skomplikowane więc nie komplikuj życia ludziom na kuchni. Znaleźli na to sposób mieszkańcy Ruandy. Państwo w Którym jadłam najwięcej. Najbardziej popularne SA bufety w których za jedna cenę wybiera się co się chce i ile się chce. Jedyna niejasność może wyjść przy rachunku bo kwestia mięsa jest wliczana dodatkowo. Serwis idealny bo twój własny.
Kolacją kończysz kolejny dzień obcowania z afrykańską kuchnia i mimo, że z każdym nowym dniem poznajesz kolejne nowe potrawy to doznanie i serwis jest zawsze nowym, jakże ekscytującym doświadczeniem. I czy ktoś z nas tutaj narzeka??? Przez 7 tygodni mojego podróżowania nie zostawiłam napiwku raz- być może przemęczenie podróżą po olbrzymiej Tanzanii spowodowało moją obniżona cierpliwość, a może kelnerka na prawdę była niemiła…
Afrykę albo się kocha albo nienawidzi tak jak jej tradycyjną herbatę. Trzeba zaakceptować wydłużony czas jej parzenia lub zamówić herbatę w centrum Warszawy. I czy kelner na prawdę musi udawać, że nie ma telefonu i wcale nie chce mu się siedzieć po 10 godzinach na nogach? I czy musi znać Twój język? W końcu jesteś w jego kraju i to Ty powinieneś nauczyć się jego języka. I czy na prawdę cała kuchnia ma latać wokoło twojego jedzenia bo tobie nagle zachciało się tego czy owego? Jeśli są to Twoje wakacje to chyba czas się zrelaksować. A jeśli postanowiłeś tu zamieszkać to chyba czas już się przyzwyczaić do „Afrykańskiej kuchni" albo nauczyć się wreszcie gotować.


Ewelina G.

(niektóre funkcje portalu przeznaczone są dla zalogowanych, zaloguj się lub zarejestruj profil)
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu
Jest nas już 1031 | online: 0